Emocje z konkursu
W naszym klubie Top Careers Toastmasters odbył się konkurs przemówień humorystycznych i odpowiedzi na gorące pytania. Ogień emocji i salwy śmiechu. Z miłą chęcią zgłosiłam się do gorących pytań. Uwielbiam improwizować na scenie. Dale to szerokie pole kreatywności i błyskotliwości. Uczy szybkiej reakcji na niestandardowe sytuacje. Małe przypomnienie z poprzedniego wpisu. ;)
A wracając do tematu. Za bardzo lubię dygresje. W boju o tytuł najlepszego mówcy wieczoru wzięło udział dwoje mówców. Wygrała ona z opowieścią o koncercie i policji, skradła serca publiczności i zaskarbiła sobie salwy śmiechu. On opowiadał o perypetiach agencji reklamowych z klientem na każdym etapie projektu. Jednak czas nie miał litości. Drugim etapem były wystąpienia improwizowane. Na temat złe miłego początki. W tym boju było ich troje. Zwycięzcą był on zaskarbił sobie publiczność sędziów i czas. Co dało mu kolejny etap konkursu. Druga była ona w czarnym stroju i pokładami pozytywnej energii. I ja opowiadająca o tym jak strata pracy, zaprowadziła mnie do lepszego miejsca. Jak przekuć porażkę w sukces. Poprzedników nie miałam zaszczytu usłyszeć. Konkurs rządzi się swoimi prawami. Wszyscy mają to samo pytanie, dlatego na sali zostaje pierwszy występujący. A pozostali muszą poczekać na swoją kolej na zewnątrz. To generuje dodatkową dawkę emocji, bo włącza się duch grywalizacji i intryguje Cię, co mówią poprzednicy. Ja mam kilka konkursów za sobą i lubię ten dreszczyk emocji. Polubiłam wyzwania i doświadczanie tych emocji na nowo. Z czasem nabierasz wprawy i wypracowujesz sposoby na wystąpienie improwizowane.
W czwartek przed konkursem odbył warsztat w wykonaniu finalisty mistrzostw Polski. Radził, by oprzeć się na czymś autentycznym i wzbudzającym emocje. Zawsze można zagaić jakimś żartem, stałą historią, tylko bez przesady, bo gubisz autentyzm. Odwoływać się do tego, co realne i znane. Od negatywnych zjawisk do rozwiązania. Chcemy, by publiczność nas kupiła. To przypomina proces sprzedaży. Jak sprzedaję biżuterię odpowiadam emocjami, empatią, autentycznymi historiami. Bo klient, jak publiczność kupuje Cię razem produktem. Na scenie produktem jest wypowiedź, czy rozbawi, czy zabawi. Ważne, by dać publiczności wartość. W biżuterii wartością jest estetyka, surowiec, jakość. W mowie wartością jest morał, nauka, porada. Publiczności trzeba coś dać, by Cię kupiła. Nie jesteś na scenie po to, by pogwiazdorzyć, tylko po to, by coś dać. Publiczność, klient. Wraz z produktem kupuje Ciebie i wartości, które oferujesz. Z publicznością jest, jak z klientem musisz trafić w potrzeby. Tego uczą konkursy, regularne wystąpienia, codzienne życie. Sprzedajemy się na scenie, w pracy, na randkach, w rodzinie, w towarzystwie. Sztuką jest robić skutecznie i dawać od siebie, to czego potrzebują. A miało być tylko o konkursie i emocjach. Chyba spełniłam częściowo założenia swojego projektu na ten wpis. Miło poczuć, że publiczność, przynajmniej część mnie kupiła. To są lata wystąpień doświadczeń i wprowadzania w życie rekomendacji i porad mistrzów. Jeszcze dużoo nauki przede mną.
Kochany czytelniku, Ty też możesz się sprzedać, tylko pamiętaj o potrzebach odbiorcy, komunikatu i szczerości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz