Konkurs on-line.

 Konkurs online.

    Żyjemy w zoomie, konkursy Toastmasters odbywają się online. Doświadczyłam udziału w tej formie na początku marca. Było ciekawie i dziwnie jednocześnie. 

Na pewno brakowało mi twarzy publiczności żywych braw i emocji. W szczególności podczas ogłoszenia wyników online nie ma tej radości, co podczas wręczania nagród na żywo. To rozdanie dyplomów, prezentów i prezentacja na scenie. Chwile dla fotoreporterów. Ekscytacja i wyróżnienie.     Tęsknie za podaniem ręki na scenie. 

Wystąpiłam w dwóch kategoriach, w mowach i ewaluacjach. Największym stresem i wyzwaniem, było właściwe ustawienie kamery i głosu. Laptop stał na stole i pudełku po butach. Cofasz się,  przybliżasz.     Sprawdzasz, czy przypadkiem nie ucięło Ci głowy. Sprawdzasz, czy Cię słychać z tej odległości. Mowę konkursową wypada wygłosić na gorąco. 

    Podczas konkursu ewaluacji trzeba, być dobrym słuchaczem i widzem. Sztuką jest wychwycenie atutów i lapsusów występu. Ubranie tego w słowa i strukturę. A dobrej jakości mowy, są trudne do oceny. Nie łatwo wychwycić elementy do poprawy. Konkurs wymaga podania rekomendacji. Można na tym zyskać lub stracić wiele punktów. Mowa online jest też inna na scenie. Wymaga innego spojrzenia.     Zmierzenia sił na zamiary.     Na scenie masz, całą przestrzeń w zasięgu publiczności. Przed kamerą przestrzeń, która mieści się w kadrze i musisz pilnować, by nie zacinał Ci się głos. 

Najbardziej obawiałam się zakłóceń w połączeniu. To jest wieczna zmora funkcjonowania online. Ruter mówi, nie lubię Cię, nie będę działać. Akurat wtedy, gdy masz wystąpienie albo wsłuchujesz się w wystąpienie. Raz się popłakałam ze złości, jak dziecko. Bo wywaliło mnie z sieci jak zaczęłam mowę.     Nie będę już rozwijać historii, bo kojarzę, że jest opisana w jednym ze wpisów. 

    Konkurs to zawsze emocje, adrenalina, euforia. Nadzieje na zwycięstwo. Smak wyzwania i rozczarowania. Jednocześnie smak radości, że się odważysz zmierzyć ze sobą i swoimi przyjaciółmi. Nie chodzi o to, kto jest lepszy, a kto nie. Liczy się wygranie z samym sobą. O przygotowanie i zaangażowanie. O szlifowanie umiejętności. trening. O to, że konkurs bardziej motywuje, by lepiej zrobić, to co robimy każdego tygodnia. Nie mówię tego, by dopieścić swoje ego.
On-line i of line inne doświadczenia jednak warte przeżycia. Warte wysiłku. Bo „sukces, przechodzenie od porażki do porażki, bez utraty entuzjazmu” Więc trać entuzjazmu i startuj w konkurencjach z innymi. Wygrywaj ze sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg?

       Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg? Jakoś czy jakość? Zdania zapamiętane z wystąpień w Toastmasters. Skłaniają mnie do pewnych rozważa...