Sprzedajemy się ;)

 Komunikacja z klientem 

Plan sprzedać najwięcej. Czy tylko, to się liczy? Czy dziś liczy się coś innego? 

Jak sprzedaż za wszelką cenę, to zaczyna się czarowanie klienta. Komunikowanie, że ten produkt pasuje pod każdym względem i spełnia oczekiwania. Czy na pewno spełnia? 

Czy klient nie dojdzie do wniosku, że dał się nabrać? Jeżeli tak. Poczuje się niepewny i oszukany i już nie wróci. Masz sprzedaż i zarobek jednorazowo. Poza tym ludzie już się uodpornili na standardowe gadki sprzedawców. Zwroty typu „, w czym pomóc”, „promocja” „nasz produkt jest najlepszy” Dziś trzeba podejść indywidualnie i mówić otwartymi pytaniami. Czego potrzebujesz? Co lubisz? Jaki masz styl? I dopasować do tego asortyment z oferty. Ta forma się sprawdza. Rozmawiam z klientami od lat. Najlepiej się sprawdza relacyjne indywidualne podejście. Potrafię z nimi długo rozmawiać i przejrzeć cały asortyment, zanim coś kupią. Oczywiście zdarza, że nie mam rzeczy, której szukają. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Bywa, że się nagadam i nie sprzedam. Rozmawiam o asortymencie, o modzie, o życiu. Rozumiem ich ból, jak nie mogą znaleźć tego czego potrzebują. Wyrażam swój. Dzielę się własnymi doświadczeniami z zakupów. I to działa. Czują się ze mną swobodnie i bezpiecznie. Stosowanie agresywnej i natrętnej sprzedaży nie jest w moim stylu. Nie robię drugiemu tego, co mi niemiłe. Sama nie lubię nachalnych sprzedawców, którzy do każdego gadają to samo, byle wcisnąć i podnieść wynik. Do takiego sprzedawcy już nie wrócę. Bo czuję się przez niego osaczona. Nie lubię wywierania presji. 

Dlatego sama podchodzę do klienta z empatią i rozmową. 

Podczas spotkań networking owych, Czwartków Social Media, meetingów na temat Linkendlin. Powtarza się mantra, typu chętniej kupujemy od kogoś, kogo lubimy. Od osoby, która wzbudza, sympatię, zaufanie. Dlatego tworzą grupy typu BNI, kluby przedsiębiorców. W tych grupach uczestnicy poznają bliżej siebie, swoją działalność i wzajemnie polecają swoje usługi, produkty. Chętnie nawiązują współpracę i zawierają kontrakty. Bo się znają ufają sobie i mają relacje. W sprzedaży działają podobne mechanizmy. Często jest tak, że ktoś  przyjdzie sobie pogadać i przy okazji coś kupi. Mam jedną klientkę, która przychodzi z nami porozmawiać o życiu, poopowiadać swoje historie. Pogapi się na biżuterię przy okazji i zawsze coś wybierze lub zarezerwuje na kolejne zakupy. Tak się tworzy stałą relację z klientem. Jak widzę, że coś klientce nie pasuje. Nie ten wzór, kolor. Proponuję coś innego. Mówię szczerze, że kolczyki są za małe i nie będzie ich widać. Mówię otwarcie, że ten drugi pierścionek wygląda bardziej elegancko, bo pasuje do Pani dłoni. Ta zawieszka lepiej skomponuje się z grubszym łańcuszkiem. I temu podobne. Przykłady mogłabym rozmnożyć na kilka stron. 

Wniosek jest jeden. Sprzedajemy nie tylko, biżuterie, warzywa, wiatraki, samochody, ubrana. Licho wie, co jeszcze. Sprzedajemy siebie i swoje podejście do klienta. Klient kupuje nas. Wzbudzamy sympatię i zaufanie lub nie. Chętniej kupujemy od kogoś, ktoś wzbudza pozytywne emocje. Decyzja o zakupie opiera się na emocjach. Zajmuje minuty i sekundy. Sprzedający jest ogniwem spajającym klienta z firmą i produktem lub usługą. Chętniej wschodzimy do sklepu gdzie jest ta miła i kompetentna Pani. Każdy się sprzedaje, nie musisz pracować w sklepie. Sprzedajesz się na rozmowie w sprawie pracy. Sprzedajesz się na pierwszej randce. W zawieraniu znajomości. Jako fachowiec w swojej dziedzinie, jako lider w zespole. Cały świat i życie opierają się na relacjach. Na tym,  jak Cię odbierają. Na tym, czy jesteś autentyczny i wzbudzasz zaufanie. Na wzajemnym porozumieniu z otoczeniem. 

Na tym, czy ktoś potrzebuje tego oferujesz. Na tym, czy rozumiesz czego potrzebują Twoi klienci odbiorcy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg?

       Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg? Jakoś czy jakość? Zdania zapamiętane z wystąpień w Toastmasters. Skłaniają mnie do pewnych rozważa...