Mentor niejedno ma imię.
Oficjalnie w Toastmasters masz jednego mentora. Oficjalnie on jedyny prowadzi Cię za rękę, przez bezdroża programów edukacyjnych. Tłumaczy podpowiada.
Nieoficjalnie każdy, każdemu mentorem. Chłoniemy wiedzę i wzorce jak gąbki płyn do naczyń. Przesiąkamy sobą nawzajem. Inspirując się tym, co widzimy i słyszymy na scenie. Inspirując się komentarzami od widowni. Prawdziwa jazda bez trzymanki zaczyna się po spotkaniu. Kiedy mówimy zainteresowanemu, co nas urzekło w jego mowie czy raporcie z pełnienia funkcji. Czary-mary chokus- pokus. Raz-dwa trzy potencjał humorystyczny masz Ty. A kolejny królik wychodzi z innego kapelusza, jest nim analityczne spojrzenie na mowę i rozłożenie jej na czynniki pierwsze. Lubię jak oceniasz, bo wychwycisz, to czego nie inni nie widzą. Startuj w konkursie. Wyjdź ze swojej strefy komfortu. I takie, tam podobne.
Jaki z tego wniosek? Potencjalnymi mentorami jesteśmy wszyscy dla siebie wzajemnie. To, co ja mam z tego mentoringu.
A teraz kilka słów o tym jedynym. Jest blisko kiedy go potrzebuję. Bacznie mnie obserwuje. Czasem uśmiechnie się z przekąsem. Czasem pochwali. Bywa, że dorzuci odrobinę goryczki, do lukru pochwał. Bym się nie przesłodziła i pamiętała, że toastmasters wychodzimy poza strefę komfortu. Wskazuje mi obszary do rozwoju. Podpowiada, gdy pytam o wskazówki. Jest cichym aniołem za kulisami. Pozwala mi na błędy i rozwój we własnym tempie. Nie lubię wywierania presji. Z jego strony czuję spokój i cierpliwość.
Prywatnie jest dobrym przyjacielem.
Jaki wniosek z tej całości? Warto mieć tego jedynego wybranego, który Cię pokieruje i jest naczelnym aniołem stróżem. Warto również obserwować scenę i słuchać wskazówek z widowni. Człowiek, człowiekowi może być wilkiem. A toastmaster, toastmasterowi mentorem. Sama jestem cichociemnym mentorem kiedy podpowiadam występującym na scenie obszary do rozwoju i dostrzegam ich potencjał. Namawiam do udziału w konkursie.
Śmiało stwierdzam, że człowiek, człowiekowi mentorem. Na scenie i w życiu. Nie musi, to być oficjalnie przypieczętowane. Wystarczy ktoś, kto jest dla Ciebie wzorem godnym naśladowania. Przełożony, kolega z pracy, ktoś bliski. Każdy, kto może Cię czegoś w życiu nauczyć. Pokazać kierunek rozwoju, zainspirować do działania. Moim leśnym mentorem jest przyjaciółka Monika, która oprowadza mnie po szlakach Puszczy Kampinoskiej. Moim życiowym mentorem jest siostra, która podpowiada mi, co zrobić w kryzysowych sytuacjach.
Mentorkami w pracy były i są koleżanki z dłuższym stażem. Podpowiadają mi, z czego wykonany jest asortyment. Jak dbać o miejsce pracy. Jak działa system sprzedaży.
Ja też w życiu bywam mentorem. Jak podpowiadam przyjaciółce, by trzymała emocje na wodzy w pracy. Sama jestem mentorem, gdy mówię siostrze, jak sobie radzić ze stresem podczas obrony pracy. Było to mini przemówienie. Czuję się trochę mentorem, gdy sugeruję siostrzeńcowi, że wypada wyprasować koszulę na rozmowę o pracę.
A Ty masz swojego mentora? Może sam nim jesteś dla kogoś z bliskiego otoczenia? Człowiek uczy się całe życie, nie tylko w szkole. Nauczycielem w życiu może być każdy. Miej oczy i uszy szeroko otwarte. Nigdy nie wiesz skąd nadejdzie istotna wskazówka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz