Trochę optymizmu
Optymizmem zalało mnie ostatnie spotkanie Top Careers Toastmasters, temat była wiosna i kwiaty. Każdy mógł przedstawić swój kwiat i jego historie. Historie były pełne optymizmu i inspiracji. Niektóre kwiaty miały swoje imiona. Historie o kwiatach były okraszone inteligentnym humorem Andrzeja Poniedzielskiego. Wysłuchaliśmy jego mowy o strachu.
Wszystko odbyło się oczywiście on-line.
Spodobał mi się humor satyryka. Inteligentny, bez wulgaryzmu. Bez seksu, krwi i dziwek. Opowiadał o strachu od niechcenia i od serca jednocześnie. Ma świetne flow i lekko się go słucha.
Pod wpływem legendarnego satyryka zastawiam się nad swoimi strachami. Do lasu idę szczęśliwa i natchniona przyrodą. Oddycham pełną piersią. Na zakupy do Lidla idę zamaskowana, taki mamy obecnie nakaz. Idę z ręką na sercu. Wszystko jest normalnie, dezynfekuję sobie ręce i nakładam dostępne rękawiczki. Zaczynam wędrówkę między półkami i mijam inne niepewne cienie w maskach. Niczego nie brakuje i robimy zakupy normalnie. Wykładamy towary na taśmę, płacimy. Coś jest jednak inaczej, zachowujemy dystans i dezynfekujemy ręce. Kasjer chowa za przyłbicą i plastikową zasłoną. W powietrzu czuć niewidzialnego ducha, który zionie od każdej mijanej osoby. Czuję ulgę po wyjściu na zewnątrz.
Zrobiłam zakupy i wyszłam żywa. Duchy w maskach na ulicy przypominają jednak, że coś się zmieniło w moim otoczeniu. Sama jestem duchem w masce. Ludzie odsuwają się od siebie i nie ma uprzejmych spojrzeń. Nikt o nic nie pyta na ulicy. Jest inaczej.
Nie mogę udawać, że nic się nie zmieniło. Widzę przyjaciół na monitorze komputera, zamiast ich uściskać. Moje miejsce pracy jest zamknięte. Podczas spaceru nie korzystam z siłowni na powietrzu.
Mam ochotę na długą wyprawę do Puszczy Kampinoskiej z przyjaciółką. Jednak na korzystanie z komunikacji miejskiej z przypadkowymi osobami, by do tej puszczy dojechać, niekoniecznie. Czuję, że to byłoby ryzykowne. Wracając z Lidla z pełnymi torbami, czasem wsiadałam do autobusu i dojeżdżałam te dwa przystanki do domu. Wczoraj poszłam i wróciłam piechotą.
Wiem, że trzeba zachować spokój. Nie można patrzeć na ludzi, jak na zarażające duchy. I wcześniej czy później znajdziemy się w tej przestrzeni publicznej i skupisku ludzi. Wrócimy do szkoły, do pracy. Będziemy chcieli kupić ubranie, telefon czy książkę. Pójdziemy po pracy sklepu lub galerii. Będziemy mieli ochotę na kino, teatr, wyjazd.
Bądź ostrożny, przestrzegaj nałożonych zasad. Jednak pamiętaj, że nie możesz patrzeć na innych ludzi jak na zarazę. Za chwilę wyjdziesz z domu i zetkniesz się z nimi. Duch w powietrzu na jakiś czas zostanie. I być może za jakiś czas pojawi się inny. To pierwsza lekcja na żywym organizmie. Sprawdzamy swoją odpowiedzialność, wytrzymałość i podejście do innych ludzi. Trochę optymizmu. I dystansu. Zdrówka życzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz