Piekło Kobiet.


Piekło kobiet.
Widzę walkę o wolność i godność w trudnych czasach. Widzę absurd obecnej sytuacji. Ograniczanie wolności tylnymi drzwiami. Mówi się kobiecie, jak ma żyć i na co się godzić.
Dziecko zapewne szczęście i spełnianie dla wielu kobiet. Jednak nie dla wszystkich. I nie zawsze jest różowo. Nie zawsze zdrowie pozwala udźwignąć drugie życie w sobie. Nie zawsze jest ono dostatecznie silne, by przetrwać. Nie zawsze jest owocem miłości i pragnień.
Dlatego w trzech przypadkach, można ciąże usunąć. Uszkodzony płód, zagrożenie zdrowia i życia kobiety i gwałt. To jest wybór kobiety i jej odpowiedzialność. Jej decyzja co chce udźwignąć i jak. Nikt nie ma prawa w to ingerować. Na, tym polega wolność. Dokonujemy wyboru i przyjmujemy odpowiedzialność za jego następstwa.
Kobieta jest istotą, która myśli i czuje. Potrafi zarobić na życie. Zadbać o swoje dobro i o swoich bliskich. Jest świadoma swojej seksualności i płodności. Jest świadoma swoich instynktów. Sama wie najlepiej, czy chce być matką, czy, nie chce. Sama wie najlepiej, jak silna jest. Wie, czy będzie kochać owoc gwałtu. Wie, czy będzie miała siłę urodzić martwe lub chore niezdolne do życia dziecko.
Dobrze wiemy, że matki chorych i niepełnosprawnych dzieci zostają z tym same. Wiemy, że leki są drogie i rzadko refundowane. Wiemy, że chore dziecko wymaga uwagi i opieki przez całe życie.
Piekło kobiet. Chcą zmusić ofiarę gwałtu, by pokochała owoc swojego koszmaru. Chcą zmusić kobietę, by bezsilnie znosiła cierpienie swojego dziecka i by przeżywała jego śmierć.
Ja jestem kobietą i mówię nie. Nie chcę traumy. Nie chcę bólu w samotności. Nie chcę przymusu. Mam swoje serce i rozum. Mam wolną wolę i sama decyduje, ile udźwignę i jak.
Zapewne obrońcy życia nienarodzonego mnie zlinczują za ten wpis. A ja pytam, jak chronić życie, które już się narodziło? Czy rodzice chorych dzieci mają wystarczające wsparcie? Czy jest dostęp leków?
Jak będzie ochrona życia, kiedy matka dziecka z gwałtu wyrzuci je przez okno? Być może nie da rady tego udźwignąć.
Sama popieram protest umiejących o sobie decydować i wolnych kobiet. Na moim profilu na Facebooku pojawiła się nakładka z oznaczeniem protestu. Kobiety walczą, jak mogą o swoje prawa. Pokazują transparenty, czarne parasolki w kolejkach sklepie i spacerach. Podpisują petycję. Ja podpisałam. A Ty? 
Podpisz, wspieraj wolność. Sprzeciwiaj się szaleństwu. A jak nie chcesz aborcji, to jej nie rób Twój wybór. Panowie też nas wspierają, widzę u kolegów zmienione zdjęcia profilowe. Jeden z Panów szczególnie mnie ujął swoją wypowiedzią. Nie znam go osobiście, ale się wzruszyłam. 
Ja piszę ten tekst, jako protest. Matką nie jestem. Chcę sama decydować czy nią być. Nie chcę być zmuszona do dokonania trudnych wyborów. Jestem wolna, myśląca, mam swoje sumienie. Chcą mojego dobra? Nie dam sobie go odebrać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg?

       Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg? Jakoś czy jakość? Zdania zapamiętane z wystąpień w Toastmasters. Skłaniają mnie do pewnych rozważa...