Piszę, co myślę. Dzielę się swoimi obserwacjami, na temat tego mnie otacza. Piszę o tym, co intryguje i fascynuję. Piszę o swoich zainteresowaniach. Miłej lektury.
Co się zmieni?
Co się zmieni?
Pytam, co się zmieni? Jak już będzie pięknie i normalnie. Jak już wyjdziemy z domu. Eksperci od ekonomii i gospodarki powiadają, że będzie ciężko. Piszą, że firmy zwalniają ludzi. Gospodarka idzie na dno. O pomocy ani mru, mru. Słychać, tylko obietnice.
Czekamy na normalność. A jak ją zdefiniować. Wychodziliśmy, gdzie chcieliśmy, otwarte, knajpy, parki, siłownie. Mogliśmy się spotykać. Chodzić po galeriach. Mogliśmy robić, co nam się podoba. Czy na pewno? Często priorytetem była praca, awans. Podwyższa, lepszy samochód, nowy telewizor, większy dom. Więcej, więcej. Dzwonisz do koleżanki czy kolegi i chcesz iść kawę. Okazuje się, że nie ma kiedy, bo szkoła, bo praca. Niby mogłeś robić, co chciałeś, a nie było na to czasu.
Teraz nie można się widywać, bo kwarantanna. Nagle zaczyna nam brakować tego, a co brakowało czasu. Zostaliśmy w domu i głód powietrza i relacji się nasila.
Co już się zmieniło. Poza tym, że plujemy hejtem za odpowiedzialność i nieodpowiedzialność. Oceniamy. Boimy się. Jest coś optymistycznego. Jednoczymy się. Czytam artykuły o szyciu maseczek, fartuchów, o zrzutce na respiratory. Czytam o dokarmianiu medyków przez restauratorów i robieniu zakupów dla seniorów.
Przekonaliśmy się, że trzeba siedzieć po godzinach w biurze. Wiele zadań można wykonać z domu. Pewnie znajdzie głos, że każdy zawód daje te możliwości. Wiem, kosmetyczka czy fryzjer niewykonania usługi zdalnie. Kurier również musi fizycznie być pracy. Ja jako doradca klienta w galerii handlowej muszę być w pracy, by fizycznie pokazać towar i go sprzedać. Basista też nie poda kawy zdalnie. Natomiast rekrutacja, IT, księgowość, marketing, asystentki robiące tabelki w Excelu, mogą pracować zdalnie. Wystarczy im sprzęt, oprogramowanie i sposób komunikacji. Wielu opornych się o tym przekonało z powodu zaistniałej sytuacji. Są też tacy, co chętnie tak pracują i pracowali przed zaistnieniem obecnej sytuacji. Nie potrzebują chodzenia do biura, wystarczy kawałek, biurka w domu, komputer i święty to spokój. Ok, ten ostatni może być trudno, jak cała rodzina nie wychodzi.
Co się zmieni? Bo odeszliśmy od tematu. Nie chcę tu wypowiadać za cały świat. Zaznaczam, że tylko moje przypuszczenia, bądź życzenia. Pozostawiam dowolność interpretacji.
Na pewno zaczniemy doceniać, to, kogo mamy najbliżej. W domu z rodziną spędzamy najwięcej czasu. W memach internetowych jest ziarnko prawdy. Bliżej się poznamy, mamy siebie całą dobę. Jak się pozabijamy, to relacje będą bliższe.
Zaczniemy doceniać ruch na świeżym powietrzu. Jak mieliśmy wybór, to często była to kanapa i telewizor. Niech rzuci, kamień ten, co nie wybrał chociaż raz trybu siedzącego.
Zaczniemy doceniać, tych, których nam brakuję przyjaciół znajomych. Będziemy mieli większą motywację by znaleźć czas na kawę i nadrobić.
Na pewno docenimy pracę, jak uda się pracę jak uda się zachować. Oby tak było.
Na pewno zmieni się podejście do pracy. Ściślej rzecz biorąc, do tego można pracować zdalnie. W wielu zawodach.
Do konsumpcji, na pewno i to nie tylko ze względu na finanse i uszczuplenie budżetów. Dlaczego tak myślę? Może dlatego, że ostatnie tygodnie postu od galerii handlowych pokazały, że nikt nie umrze bez kolejnych legginsów i butów.
Może zabrzmi naiwnie, ale zakładam, że zostanie w ludziach więcej empatii. Obecnie wylewa się ona strumieniami. W postaci szycia maseczek, posiłków dla medyków, sponsoringu na walkę z wirusem. Czyżby kryzys był ojcem empatii?
Oby został respekt do lekarzy i ratowników. Są współczesnymi bohaterami na wojnie z niewidzialnym wrogiem. Bohaterami są również ci, którzy dalej chodzą do pracy kasjerzy, farmaceuci, kurierzy, pracownicy fabryk, magazynów, pracownicy restauracji otwartych na wynos, kierowcy, pracownicy transportu publicznego. I wielu innych. Więcej empatii i szacunku. Bo to są ludzie bez pracy, których byłoby tak kolorowo. Dzięki nim pracujesz zdalnie i zamawiasz przez internet, możesz iść do sklepu i uzupełnić lodówkę.
Okazuje się, że Ci najniższym szczeblu zawodowej drabiny są najważniejsi. Bo bez ich pracy wszystko by stanęło. Pomyśl o tym. I powiedz, dziękuję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg?
Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg? Jakoś czy jakość? Zdania zapamiętane z wystąpień w Toastmasters. Skłaniają mnie do pewnych rozważa...
-
Perfekcjonizm przyjaciel czy wróg? Jakoś czy jakość? Zdania zapamiętane z wystąpień w Toastmasters. Skłaniają mnie do pewnych rozważa...
-
Mowa na żywo. Powrót do życia. Dawno mnie, nie było. Powiedzmy, szukałam inspiracji. I pojawiła się. Wczoraj odbyło długo wyczekiwane i wyt...
-
Zaczynam tegoroczną przygodę Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Środki zebrane podczas 30 finału będą przeznaczone na okulistykę dz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz